czwartek, 3 lipca 2014

"Kilka słów o..." #6


Kilka słów o… Fanfictionach. 


Fanfictiony (ff)… Myślę, że jest to pojęcie każdemu z nas znane. Chyba wszyscy zapaleni czytelnicy książek kiedyś zetknęli się chociaż z jednym. Jeśli nie zapoznawali się bliżej z treścią napotkanego ff, to przynajmniej zainteresowali się, cóż to takiego jest. Jednakże tak dla samej czystości sumienia pozwolę sobie przybliżyć znaczenie pojęcia fanfiction. 


Fanfiction – stworzona przez fanów historia, opowiadanie nawiązujące do istniejącego filmu, książki, serii komiksowej, a niekiedy nawet do osób ze świata realnego, np. członków zespołu muzycznych czy sportowców. 


Jeśli chodzi o moją przygodę z ff – na pierwszego natknęłam się już bardzo dawno temu. Był to ff o tematyce potterowskiej; chyba najbardziej powszechna i znana tematyka. Gdybym pamiętała adres tego ff z chęcią bym się z wami nim podzieliła, ale niestety – to było naprawdę dawno temu, od tamtego czasu już chyba trzy razy zmieniałam komputer. W każdym razie był to ff poświęcony niekanonicznej parze, którą stworzyli sami Potterheads. Było to każdemu z nas znane i miewające kompletnie skrajne opinie Dramione. Jak już wspominałam, jest to para, która nie występuje w serii o Harrym, stworzyli ją fani łącząc ze sobą Hermionę Granger i Dracona Malfoya. 


Nie pamiętam szczegółów tego ff, ale wiążę z nim całkiem miłe wspomnienia. Wprowadził mnie w świat ff i w sumie to zawiesił innym poprzeczkę wysoko. W obecnym momencie mojego życia raczej bym się nim nie zachwyciła, a nie przez to, że od tamtej pory przeczytałam już sporo ff, czy dlatego, że w tamtym spotkałam się z błędami, bądź niepodobającymi mi się wątkami. Po prostu moje zdanie na temat ff zdążyło się już ukształtować – preferuję ff, które trzymają się kanonu. Oczywiście to nie jest tak, że rezygnuję z czytania, kiedy tylko dowiem się, że ff dotyczy Dramione, Fremione czy jakiejkolwiek innej niekanonicznej pary. Jestem w stanie polubić wszystko, jeśli tylko będzie dobrze podane. 

Bądź co bądź, gdy w grę wchodzi pytanie o samą egzystencję ff – jesteście za czy przeciw? Ja jestem absolutnie za. Sama jestem współautorką dwóch (http://neew-beginning.blogspot.com/ i http://disconsolate-generation.blogspot.com/ - jakby kto pytał ). Aczkolwiek – jak każdy – mam swoje zastrzeżenia i wymagania. Jak już mówiłam, jestem w stanie polubić wszystko. Ale… Istnieją przypadki, których nie mogę przetrawić. 


Mogliście wcześniej przeczytać, najbardziej rozbudowaną tematyką jest tematyka potterowska. Najczęściej ff dotyczą paringów i właśnie w takich mamy do czynienia z historią, której problematyka krąży wokół wątku romantycznego. No i okay, niektórzy lubią takie historie. Ale, chwała bogom (przynajmniej dla mnie), istnieją też takie ff paringowe, gdzie wątek romantyczny zjeżdża na drugi plan, albo przynajmniej jest równorzędny poważnemu problemowi, który zaprząta piękne główki głównym bohaterom. Osobiście dużo bardziej wolę ten drugi rodzaj ff, a Wy? 

A teraz coś, co najbardziej denerwuje mnie w ff – zmiany albo zupełne ignorowanie cech charakteru bohaterów kanonicznych. Właściwie denerwuje to mało powiedziane, to mnie doprowadza to białej gorączki. Czasem mam wrażenie, że autorzy ff korzystają tylko z imion i nazwisk bohaterów, których spotykają w tak ukochanych przez nich książkach czy filmach. Niestety duża część pisarzy-amatorów ma straszną tendencję to zmienia charakterów bohaterom, których już ktoś wymyślił. Moim zdaniem jest to najgorsze co może nas spotkać przy czytaniu ff. Powiem nawet, że to troszeczkę brak szacunku dla autora, który takową postać wymyślił. Bo przecież korzystamy ze świata, który wymyślił, z klimatu, który stworzył, z magii, którą oczarował czytelników, więc jakim prawem możemy zmieniać stworzone przez niego postacie? Parowanie ze sobą bohaterów to jedno – jeśli ktoś zrobi to umiejętnie, może powstać coś ciekawego. Ale zmienianie charakterów bohaterom jest, jak dla mnie, po prostu niewłaściwe... 

O ff, które dotyczą członków zespołów muzycznych raczej nie będę się wypowiadać, bo po prostu bardzo mało o nich wiem. Jasne, jest pełno blogów z takimi historiami, jednak w 90% są one poświęcone zespołowi One Direction, no ewentualnie Justina Biebera, ale ja nie słucham ani tego ani tego, więc oczywiście ich nie czytam. Jeśli chodzi o sportowców – natknęłam się na kilka takich ff, dotyczyły one głównie siatkarzy (a trzeba wiedzieć, że ja kocham siatkówkę), ale niestety żaden z nich mnie specjalnie nie zachwycił. 

Jeśli dobrnęliście do tej części mojego wywodu, to może wam się wydawać, że czytam tylko ff potterowskie. Przyznaję – takowe czytam najczęściej. Ale zdarza mi się również czytać ff, który dotyczy np. Igrzysk Śmierci. Jeśli już przy nich jesteśmy to muszę zaznaczyć, że bardzo je lubię i ubolewam nad tym, że jest ich coraz mniej. No i niestety, większość z tych, które czytałam pozostawia wiele do życzenia; są okropnie przewidywalne. Prawie wszystkie mają identyczny przebieg. 

Uwielbiam również ff o tematyce Percy’ego Jacksona, ale z nimi jest jeszcze gorzej, niż z tymi igrzyskowymi. Na palcach jednej ręki mogę policzyć takie, które naprawdę mi się podobały. Tematyka PJ jest także moją ulubioną w obrębie pisania, tak na marginesie. 


No i na sam koniec do omówienia zostawiałam sobie mój ulubiony rodzaj ff. Niezależnie od tego czy jest to ff potterowski, igrzyskowy czy jakikolwiek inny, najbardziej lubię te ff, gdzie głównym bohaterem jest postać całkowicie wymyślona przez autora, pisarza-amatora. Uważam, że takie prowadzenie ff daje nam największe pole do popisu. Ponadto, jeśli nasz bohater spodoba się czytelnikom radość jest podwójna. To spory sukces, kiedy czytelnicy polubią wymyśloną przez ciebie postać w takim samym stopniu, w jakim lubią postacie wymyślone przez J.K Rowling czy Ricka Riordana. Jest to też sposób na to, aby uniknąć zniekształcenia postaci. 

Ach, to jednak jeszcze nie koniec. Muszę, po prostu muszę poruszyć kwestię ff, których głównym wątkiem jest związek homoseksualny. Tak zwane yaoi i yuri. Nie czytam ich zbyt wiele, ale zdarza się. Nie będę zaczynać rozprawki na ten temat, bo do tego potrzeba osobnego postu, ale pragnę wszystkim przypomnieć, że jeżeli na panel wchodzą takie ff, należy pamiętać, iż istnieją gusta i guściki. A fascynacja czymś odmiennym świadczy raczej o tym, że ktoś jest nieograniczony, a nie zboczony czy coś w tym rodzaju. :)

Kath :)



Jeśli dobrnąłeś do końca - spraw nam przyjemność i zostaw po sobie ślad w postaci komentarza! :)

4 komentarze:

  1. Osobiście wolę blogi, które są od początku do końca wymyślone przez autora. Nie zaprzeczam, że niekiedy ff mi się spodoba, ale musi być naprawdę dobrze napisany.
    Co do ff o sławnych osoba, to jeszcze nigdy żadnego nie przeczytałam. Kiedyś próbowałam o siatkarzach, ( również interesuję się siatkówką ) ale nigdy nie dobrnęłam do końca pierwszego rozdziału. Dziwnie się czuję czytając o osobie, która żyje naprawdę. Zawsze wtedy wyobrażam sobie, że ktoś pisze bloga o mnie i mimowolnie stawiam się na miejscu np. danego siatkarza. Zupełnie mi się to nie podoba. Oni maja swoje życie zawodowe i prywatne, a większość tych blogów sprowadza się do ich wyimaginowanych związków, oraz rozterek miłosnych. Co innego pisać ff o bohaterach z jakiejś powieści, a co innego o żywych ludziach. Myślę, że bohaterom tych historii też szczególnie by się to wszystko nie spodobało.
    Pozdrawiam!

    http://books-myworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czytam wiele ff, jednak w większości spotykam takie, w których jest wiele błędów, co mnie aż przeraża. Owszem, rozumiem, że dużo osób nie zna zasad naszego języka idealnie, ale np wtedy można poszukać sobie kogoś, kto przed opublikowaniem może sprawdzić dany tekst.
    Drażni mnie także dodawanie kolejnej części czy rozdziału co dwa miesiące. Okej, rozumiem jak to jest z tym pisaniem, sama prowadziłam ff (z którego zrezygnowałam), ale jeśli ktokolwiek bierze na siebie tą odpowiedzialność, to niech trzyma się własnego harmonogramu, czy jakiegoś planu.
    Jeśli chodzi o to, jakie fanfiction czytuję, to bardzo lubię te powiązane z tematyką Igrzysk Śmierci oraz ostatnio zaczęłam przeglądać te o zespole 5SOS (jeden, który uwielbiam wręcz to Cień autorstwa Pepe - dopiero w po 40 rozdziałach bohaterzy pocałowali się, co jest niespotykane wręcz w innych ff). Dawniej czytałam więcej ff o 1D, ale jakoś ta tematyka mi przeszła już.
    Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale tak wyszło :)
    Pozdrawiam, oxu-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. W zeszłym roku, także w wakacje spotkałam się z moim pierwszym ff. Był on o 1D chociaż nigdy nie byłam jakąś wielką fanką tego zespołu, a jakieś pół roku temu wogle mi to przeszło. Następnie czytałam ff o dzieciach Harrego Pottera i ten chyba najbardziej mi się podobał. Nie wiele wiemy o tym, co dzieje/działo się w dorosłym życiu państwa Potter i ich dzieci. Jakiś czas temu coś mnie tknęło i zaczełam szukać ff o Edd'die Sheeranie, którego słucham na okrągło. Problem w tym, że od ponad roku nie interesuje się życiem celebrytów. Nigdy nie czytałam Popcorn itp. a na pudelka.pl i kotka.pl nie wchodzę już od wieków. Wiele ludzi się dziwi, czemu nie interesuje mnie życie moich "idoli". Prawda jest taka, że na tych wszystkich stronach i w tych wszystkich gazetkach, większość informacji jest wyssanych z palca, a w dodatku, są one publikowane bez zgody ludzi o których piszą. Osobiście wolę przeczytać normalną biografię. Przez to wszystko, nie wiem jaki jest np. Ed Sheeran. Oprócz tego co piszą na Wikipedii, nie wiem nic więcej. Nie znam ich zachowań, zainteresowań, więc trudno mi jest ff z ich udziałem oceniać. W dodatku, jak sobie wyobrażę, że ktoś napisał ff o mnie... W końcu, aby taka historia była dobra, kolorowo być nie może. Bohaterowie muszą popełniać błędy itp. Mnie chyba najbardziej irytuje, jak autor ff piszący np. o 1D czyni np. (i zazwyczaj) Harrego Stylesa idealnym, a np. Zayna Malika nie wiadomo jakim potworem który pobił dziewczynę HS, albo mu ją uwodzi czy coś. Ok, można nie lubić faceta, no, ale co on takiego zrobił, żeby pokazać go w takim świetle?
    Moim zdaniem, najbezpieczniej i najfajniej jest czytać książkowe ff. Spotykam się z zdaniem, że są one plagiatem, ale moim zdaniem, są raczej rodzajem chołdu i przejawem uznania dla autora.
    Pozdawiam!
    www.blog-ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że miałaś świetny pomysł na wpis. Ja osobiście piszę jeden ff mojego ulubionego serialu Pamiętniki wampirów i umieściłam w nim wszystkich głównych bohaterów, ale dodałam także własną wymyśloną postać, wokół której dzieje się większość akcji.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszamy do komentowania :)
Dla ciebie to chwilka, a dla nas miłe uczucie docenienia :)